Strona główna
Buków, Imbramowice, Pożarzysko - gotyckie sakramentaria i znaki wyryte pół tysiąca lat temu
Urocze dolnośląskie miasteczka, wyniosłe obronne zamki oraz wspaniałe pałacowe rezydencje zachwycają wszystkich swoim pięknem, historią i skrywanymi tajemnicami. Nic zatem dziwnego, że wiele osób poświęca swój wolny czas na ich oglądanie i podziwianie. Wśród licznych zabytków dawnej architektury szczególne miejsce zajmują budowle sakralne mające niepowtarzalną specyfikę. Są one nie tylko świadectwem kultury materialnej, ale także duchowej i światopoglądowej. W dawnych czasach miejsca te często bywały świadkami ważnych wydarzeń politycznych. Dzisiaj ukazują nam stopniową ewolucję stylów architektonicznych, rozwój technik budownictwa, ale przede wszystkim ówczesne wyobrażenia człowieka o otaczającym go świecie. Tym samym kościoły są wyrazem charakterystycznych wartości dla danej epoki, a ich symbolika ma charakter uniwersalny. Uwagę licznej rzeszy turystów odwiedzających w dużej mierze gotyckie świątynie przykuwa niezliczona ilość wspaniałych obrazów, rzeźb, fresków, ołtarzy, ambon, chrzcielnic, epitafiów i in. Lista tych wspaniałości wytworzonych rękami ówczesnych mistrzów malarstwa, snycerstwa, kamieniarstwa, kowalstwa oraz ślusarstwa jest bardzo długa. Pośród sakralnych zabytków, stanowiących wyposażenie zwłaszcza gotyckich kościołów zbudowanych między połową XIII a początkiem XVI wieku, dostojne miejsce zajmują tzw. sakramentaria. Tą nazwą określane są specjalne pomieszczenia na Najświętszy Sakrament, które pełniły podobną rolę co tabernakulum. Sakramentaria upowszechniły się w średniowieczu, a zwłaszcza w okresie gotyku. W świątyniach częstokroć lokowane były po lewej stronie (od strony nawy), tuż obok ołtarza głównego, który wówczas najczęściej przybierał formę tzw. retabulum (nastawa ołtarzowa, malowana lub formie płaskorzeźby, rzeźby) i stanowiły integralną część prezbiterium kościoła. Sakramentaria wznoszone były w różnych formach. Początkowo powstawały jako zamykane nisze ścienne, często oprawiane dekoracją architektoniczną i rzeźbiarską. Od XIV stulecia sakramentaria, przybierały kształt strzelistych wież. Traktowane były jako świątynia w świątyni, dlatego też nadawano im bardzo wyszukaną formę. Taki właśnie element sakralnej sztuki, upowszechniony w dobie architektury gotyckiej, widzimy także we wnętrzach świątyń w Bukowie, Imbramowicach i Pożarzysku.
Zegar słoneczny z kościoła pw. Bożego Ciała w Łażanach
Gotycki kościół filialny pw. Bożego Ciała w Łażanach został wzniesiony najprawdopodobniej pod koniec XIII wieku. Początkowo świątynia nie miała wieży, a jej wzniesienie, datowane jest dopiero w XVI stuleciu. Orientowana budowla ma jednonawową bryłę z prostokątnym prezbiterium. W 1843 roku ponad kryptą wzniesiono zakrystię, a od strony zachodniej dobudowano wieżę. Pierwsza wieża kościelna z XVI wieku, miała ulec zniszczeniu podczas burzy, która rozpętała się latem 1645 roku. Mówiąc dziś krótko o wystroju wnętrza łażańskiej świątyni, wspomnieć należy o renesansowej chrzcielnicy, neobarokowym ołtarzu, cyborium i tabernakulum oraz o czterech kamiennych płytach nagrobnych datowanych na lata 1495-1550. Zewnętrzna elewacja kościoła, zawiera z kolei renesansową tablicę z 1569 roku, dwie płyty nagrobne z końca XVI wieku oraz barokowe epitafium z 1703 roku. Mało kto natomiast zwraca większą uwagę na zegar słoneczny – zabytek łączący w sobie, zarówno precyzję dawnej nauki, jak i tradycję sięgającą tysięcy lat wstecz. Ze względu na takie cechy, zegar ten zasługuje na nieco więcej uwagi.
Czytaj więcej: Zegar słoneczny z kościoła pw. Bożego Ciała w Łażanach
Most na Bystrzycy koło Domanic - jedna z ostatnich eksplozji II wojny światowej w Europie
Już tylko niespełna dwa tygodnie pozostały do okrągłej, 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Europie. Końcowym akcentem tej wojny była bezwarunkowa kapitulacja Wehrmachtu, która nastąpiła 8 maja 1945. 7 maja Niemcy, w jednym ze szkolnych budynków – kwaterze głównej Alianckich Sił Ekspedycyjnych generała Eisenhowera w Reims we Francji – skapitulowały na Froncie Zachodnim przed przedstawicielami armii USA i Wspólnoty Brytyjskiej. W imieniu aliantów pod aktem kapitulacji (później nazwanym "wstępnym protokołem kapitulacji") podpisał się ze strony aliantów gen. Walter Bedell Smith jako przedstawiciel Naczelnego Dowódcy Wojsk Ekspedycyjnych gen. Eisenhowera oraz generał artylerii Iwan Susłoparow reprezentujący najwyższe dowództwo radzieckie. Ze strony niemieckiej złożyli podpisy gen. Alfred Jodl, Szef Sztabu Dowodzenia Wehrmachtu w Naczelnym Dowództwie Wehrmachtu, reprezentujący całość sił zbrojnych oraz wojska lądowe, gen. Wilhelm Oxenius, przedstawiciel Naczelnego Dowódcy Luftwaffe, i adm. Hans-Georg von Friedeburg, Naczelny Dowódca Kriegsmarine. Delegacja niemiecka działała z upoważnienia Naczelnego Dowódcy Wehrmachtu wlk. adm. Karla Dönitza. Na kategoryczne żądanie Stalina 8 maja (było to późnym wieczorem, według czasu moskiewskiego nastał już 9 maja) w kwaterze marszałka Żukowa, w gmachu szkoły saperów w dzielnicy Karlshorst w Berlinie powtórzono podpisanie bezwarunkowej kapitulacji Wehrmachtu i innych sił zbrojnych III Rzeszy, tym razem całych Niemiec przed przedstawicielami trzech mocarstw sojuszniczych – ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii. Obecni byli: generał Carl Spaatz (USA), brytyjski marszałek lotnictwa Arthur Tedder oraz marszałek Gieorgij Żukow. Kapitulację podpisał feldmarszałek Wilhelm Keitel.
Samochody pożarnicze OSP Żarów w latach 1980-1989
Samochód pożarniczy (wóz strażacki, beczkowóz), to specjalnie oznakowany i przygotowany pojazd używany przez straż pożarną albo inną jednostkę ochrony przeciwpożarowej do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych lub innych działaniach statutowych (np. prewencyjnych). W większości państw świata wozy strażackie malowane są na czerwono, są także uprzywilejowane w ruchu drogowym. Samochody pożarnicze budowane są najczęściej na podwoziach pojazdów produkowanych seryjnie, o odpowiednio dobranych zespołach i parametrach. Mogą mieć wzmocnione zawieszenia, przystosowane do długotrwałego statycznego obciążenia. Pojazd samochodowy straży pożarnej - pożarniczy, (z wyjątkiem pojazdu osobowego operacyjnego straży pożarnej, powinien mieć barwę czerwieni sygnałowej, błotniki zaś i zderzaki - barwę białą. Dopuszcza się pojazd pożarniczy o barwie khaki, również w odniesieniu do błotników i zderzaków. Pojazdy strażackie są oznaczone w większości krajów uniwersalnym numerem umożliwiającym identyfikację wozu w czasie akcji. W Polsce oznaczenie takie nazywane jest numerem operacyjnym i składa się z trzech elementów. Pierwszym jest trzycyfrowy numer (prefiks), określający powiat oraz typ jednostki. Drugim jest oznaczenie jednoliterowe województwa. Ostatnim jest dwucyfrowy numer pojazdu (sufiks), który w wypadku pojazdów PSP oznacza rodzaj pojazdu (lub jego typ) jak i przeznaczenie sprzętu. W wypadku pojazdów należących do innych jednostek ochrony przeciwpożarowej jest to po prostu kolejny numer pojazdu w danej kategorii jednostek w powiecie.
Czytaj więcej: Samochody pożarnicze OSP Żarów w latach 1980-1989
Kolejowe fotografie oraz pośpieszny pociąg nr D192 przez Żarów do Berlina
Prezentowane poniżej fotografie wystawione były jakiś czas temu na jednym z zachodnich portali aukcyjnych. W sumie 8 sztuk, wykonanych najprawdopodobniej w różnym czasie i dwu miejscach oraz wywołanych przez różnych fotografów. Jeden z egzemplarzy, przedstawia postacie 5 mężczyzn, spośród których czterech, odzianych jest w mundury Niemieckich Kolei Państwowych Deutsche Reichsbahn z lat 1933-1945. Fotografia wywołana została na 9x6,5 cm belgijskim papierze fotograficznym Ridax (firma NV Gevaert Photo-Producten, zał. w 1899 r., połączona w 1964 r. z koncernem Agfa). Jej odwrotna strona zawiera odbitą pieczęć -nieczytelny wyraz- F 197 Saarau. Nie mamy co prawda stuprocentowej pewności, czy zdjęcie to zostało wykonane w Żarowie, czy tylko tutaj wywołane, jednak potwierdzony pieczęcią związek z tą miejscowością jest bezsporny. Pozostałe fotografie (wszystkie 7 sztuk), wywołane zostały na 7,4x10,5 cm papierze fotograficznym niemieckiej firmy Leonar-Werke Arndt & Löwengard (zał. 1905 r., połączona w 1964 r. z Agfą). Fotografie te (nr 1410, 2906, 0706, 2706, 2806, 2606, 3206), przedstawiają wizytację składaną przez wyższych notabli III Rzeszy na jednym z dworców kolejowych. Najprawdopodobniej ów dworzec, znajdował się poza granicami Dolnego Śląska (być może Galicja ?), a jego nazwa pozostaje nam nieznana. Udało się nam jednak zidentyfikować jedną ze sfotografowanych postaci, a jest nią Julius Heinrich Dorpmüller – prezes Niemieckich Kolei Państwowych (Deutsche Reichsbahn-Gesellschaft) w latach 1926-45 oraz minister transportu III Reszy w latach 1937-45, od 1933 roku także przewodniczący Zarządu Autostrad Rzeszy. Wedle innych spostrzeżeń jedna z osób sfotografowanych na egzemplarzu opatrzonym pieczęcią Saarau, znajduje się także na pozostałych zdjęciach. Pozwala nam to wysnuć hipotezę, że prezentowany zbiór jest pamiątką osoby – kolejarza, który mógł pochodzić z Żarowa lub też czasowo tutaj pracował i mieszkał ?
Czytaj więcej: Kolejowe fotografie oraz pośpieszny pociąg nr D192 przez Żarów do Berlina
Kompleksy pałacowo-folwarczne w Mrowinach i Siedlimowicach na rysunkach F.B. Wernera
Friedrich Bernhard Werner to niezwykle barwna, choć dzisiaj zupełnie nieznana postać, która żyła i tworzyła w XVIII wieku. Nazwisko to z pewnością mówi niewiele i aby w pełni scharakteryzować tajemniczego bohatera tego opracowania, trzeba przytoczyć słowa Ryszarda Lena, który tak oto pisze o Wernerze w swojej książce pt. Oleśnica miasto znane i nieznane, czyli oleśnicki rekonesans śląskiego Robinsona ... Początkowo miotał się między żołnierką a powołaniem zakonnym. Był posłańcem, adiutantem, kawalerzystą, inżynierem-fortyfikatorem w stopniu konduktora - kierownika budowy twierdzy Stade pod Hamburgiem, inżynierem-mechanikiem na stanowisku dyrektora maszynerii i projektanta scenografii, w tym machin latających, w teatrze namiestnika Czech hrabiego von Sporcka, werbownikiem żołnierzy i malarzy, tłumaczem w wojsku i librett operowych we Wiedniu, kancelistą rady w Ołomuńcu i obywatelem tegoż, kancelistą biskupa wrocławskiego, ale też bawidamkiem, kochankiem, pojedynkowym mordercą, zabijaką, wagabundą, kuglarzem, konowałem, lekarzem-hochsztaplerem, gospodarzem, świniopasem, miłośnikiem wina, piwa i fajki, domorosłym kaznodzieją, ale też gorliwym bywalcem bibliotek, archiwów, gimnazjów i kolegiów, klasztorów, gabinetów natury i osobliwości, dziejopisem, w końcu scenografem, czyli rysownikiem planów i widoków oraz reduktorem, czyli kopistą map. Krótko mówiąc był obywatelem Europy. Przemierzał ją pieszo, konno, statkami rzecznymi (w tym ciągnionymi przez konie) i morskimi. Nie zważał na trudy i niebezpieczeństwa, przed którymi chroniła go głęboka religijność. Trudno zliczyć miejscowości, które odwiedził, w każdym razie własnoręczne rysunki piórkiem, kolorowane farbami wodnymi, z wedutami europejskimi liczono kiedyś na kilkanaście tysięcy (dziś ok. 3 tyś.). Kim tak naprawdę był ten człowiek o stu twarzach ? Czy warto go dzisiaj wspominać ? a może ma też coś wspólnego z naszą pobliską okolicą ?
Czytaj więcej: Kompleksy pałacowo-folwarczne w Mrowinach i Siedlimowicach na rysunkach F.B. Wernera
Lwy von Korna - strażnicy pałacu w Siedlimowicach
Twórca przedwojennej świetności pałacu w Siedlimowicach, dr filozofii Heinrich von Korn urodził się 6 kwietnia 1829 roku we Wrocławiu. Pochodził z rodziny znanych wrocławskich wydawców gazet i książek. Aktywnie uczestniczył on w życiu publicznym Wrocławia, był członkiem wielu stowarzyszeń oraz radcą miejskim. Należał do inicjatorów powstania Muzeum Starożytności Śląskich. Hojnymi darami z własnej kolekcji wspomagał Śląskie Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu, do którego trafiły m. in. prace Adolpha von Menzela i Martena van Heemskerka. W 1892 roku sfinansował zakup budynku przeznaczonego następnie na Śląskie Muzeum Rzemiosła Artystycznego i Starożytności. W prywatnych zbiorach Heinricha von Korn znajdowały się dzieła zarówno mistrzów dawnych (np. wspomnianego już Martena van Heemskerka), jak i współczesnych: Antona von Wernera czy Arnolda Böcklina. W 1867 roku od hrabiego von Pückler nabył pałac w Siedlimowicach. Z inicjatywy von Korna rezydencja, która od połowy XVIII w. stanowiła czteroskrzydłowe założenie barokowe, została gruntownie przebudowana w latach 1873-1875. W rezultacie powstał neorenesansowy, dwukondygnacyjny pałac, pokryty dwuspadowym dachem z bogato zdobionymi lukarnami. Całość założona była na planie litery L. W tym samym czasie dobudowano do pałacu od strony północnej czterokondygnacyjną wieżę z cebulowatą kopułą, a od strony wschodniej kaplicę i niewielką oranżerię. Elewacje pałacu zdobił bogaty tynkowany detal w postaci pilastrów, obramień otworów okiennych, boniowania, dekoracyjnych szczytów, sterczyny, a także gryfów i maszkaronów. Główny portal ozdobiono herbem z dewizą rodziny von Korn, brzmiącą „CANDIDE ET CAUTE”, czyli "Zacnie i Przezornie". U wejścia do gruntownie odnowionej i rozbudowanej rezydencji, posadowiono dwie kamienne rzeźby przedstawiające lwy w pozycji stojącej z głowami zwróconymi ku sobie. Heinrich von Korn jako miłośnik i znawca sztuki, także tej starożytnej z pewnością dobrze znał symbolikę zwierzęcia, którym nakazał przyozdobić schody prowadzące do własnego pałacu. Wybór ten był zatem przemyślany.
Czytaj więcej: Lwy von Korna - strażnicy pałacu w Siedlimowicach
Nadtlenek wodoru - rakietowy specyfik III Rzeszy w Żarowie ?
Dla obeznanych z tematem pasjonatów historii II Wojny Światowej nadtlenek wodoru, kojarzy się z niczym innym jak napędem doświadczalnych łodzi podwodnych, myśliwców Mesersschmitt Me 163 Komet oraz pocisków rakietowych V-2, nad którymi prace rozwojowe prowadzone były początkowo w tajnym ośrodku doświadczalnym na wyspie Uznam w pobliżu wioski Peenemünde. Czy istnieje coś, cokolwiek co łączy Żarów lat 40-tych z chemicznym specyfikiem, w którym hitlerowscy prominenci pokładali szczególnie wielkie nadzieje na rozstrzygnięcie losów toczącej się wojny ? Ktoś na tak postawione pytanie odpowiedziałby, że chodzi z pewnością o tutejsze zakłady chemiczne. Trop taki przychodzi bowiem na myśl jako pierwszy, biorąc pod uwagę chemiczny profil założonych jeszcze w XIX wieku Silesia Verein Chemischer Fabriken Saarau. Tymczasem nadtlenek wodoru zagościł w 1942 roku jako temat przewodni korespondencji prowadzonej przez żarowskie zakłady szamotowe, wówczas Didier Werke A.G. Saarau z wrocławską firmą branży farmaceutyczno-laboratoryjnej Machowicz&Kuhle. Kartę korespondencyjną z interesującym zapisem odnalazł w Toruniu pan Roman Wojtacha i przekazał ją w ostatnich dniach do Żarowskiej Izby Historycznej.
Czytaj więcej: Nadtlenek wodoru - rakietowy specyfik III Rzeszy w Żarowie ?
Pocztowe pamiątki z Żarowa oraz pobliskich miejscowości
O żarowskiej poczcie pisaliśmy już dwukrotnie poruszając przy tym kwestie dotyczące stemplowania różnych przesyłek oraz lokalizacji siedziby miejscowego urzędu pocztowego na przestrzeni XIX i XX wieku. Uzupełnieniem tego jakże interesującego zagadnienia była obszerna wystawa zatytułowana "Żarowska Poczta 1861-1945", która miała miejsce w Żarowskiej Izbie Historycznej jesienią ubiegłego roku. Wówczas to zaprezentowane zostały pochodzące z kolekcji Andrzeja Bielca, liczne karty pocztowe, datowniki oraz inne materiały ściśle związane z żarowską pocztą. Dzisiaj wydawać by się mogło, że w miarę upływu czasu przyrost wszelkich informacji oraz materialnych śladów działalności instytucji zajmującej się obrotem przesyłek w Żarowie, będzie niewielki. Nic bardziej mylnego. Ku naszemu zaskoczeniu ciągle pojawiają się coraz to nowe, zwłaszcza "materialne" świadectwa działalności interesującej nas placówki. W większości są to kartki pocztowe, listy oraz znaczki pocztowe zawierające stemple nadawcze lub odbiorcze z nazwą miejscowości Saarau. Ich datowanie zamyka się najczęściej w ramach czasowych wyznaczonych 2 połową XIX wieku i rokiem 1945. Do rzadkości należą stemple polskie z okresu tuż powojennego, ale i takie też się trafiają, co zobaczyć można poniżej. Prezentowany tutaj zbiór jest poniekąd formą uzupełnienia dotychczasowej wiedzy o funkcjonowaniu urzędu pocztowego w Żarowe, ale też barwnym przedstawieniem jak dawniej wyglądały pocztowe przesyłki. Obok tego materiału prezentujemy również stemple urzędu pocztowego w Bukowie, Imbramowicach, Mrowinach, Wierzbnej oraz agencji pocztowej w Łażanach (później urzędu na co wskazywać może samodzielny stempel ?) i Pożarzysku
Czytaj więcej: Pocztowe pamiątki z Żarowa oraz pobliskich miejscowości
Paul Sacher i Fritz Krapp - pierwsze fotografie portretowe z przełomu XIX i XX wieku w Żarowie
Od wieków ludzie próbowali utrwalić widziane własnymi oczami obrazy, aby następnie móc je eksponować w rozmaity sposób. Uzdolnieni twórcy przez całe stulecia uwieczniali wybrane obiekty za pomocą wielu technik plastycznych, choćby takich jak węgiel oraz farby. W XIX wieku swoje narodziny miała nowa technika tworzenia trwałych obrazów, rozwijana i święcąca swój triumf po dzień dzisiejszy. Wówczas technikę tą nazwano fotografią. Trwałe obrazy powstawały za pomocą aparatu fotograficznego, przy wyzyskaniu materiałów światłoczułych i procesów fotochemicznych utrwalających wizerunek osoby, rzeczy, elementu architektonicznego, scenki rodzajowej, wydarzenia, krajobrazu, które po odpowiedniej obróbce fotochemicznej przeniesione zostają na papier fotograficzny. Pierwsze fotografie były początkowo niezwykle skomplikowane, czasochłonne oraz kosztowne. Z czasem upowszechniane i doskonalone stały się dostępne dla ogółu społeczeństwa. Już w XIX wieku fotografia dotarła do Żarowa. Mieszkańcy tej dynamicznie rozwijającej się osady przemysłowej mogli bowiem korzystać z usług świdnickiego fotografa Paula Sachera oraz powstałego nieco później miejscowego atelier Fritza Krappa. Dzisiaj zanim po przeszło 100 latach, spojrzycie na twarze osób fotografowanych przez obu portrecistów, przeczytajcie kilka słów o początkach tej niesamowitej techniki, która pozwala wracać do momentów z przeszłości.
Wojny Pruskie z XIX wieku, cz.1: Ginące ślady
Niemcy XIX wieku to obszar, gdzie szczególnie na sile przybrały tendencje do zjednoczenia państwa w jedną całość . Możliwe wówczas były jedynie dwa rozwiązania: zjednoczenie pod egidą Austrii (wizja wielkich Niemiec) i zjednoczenie dokonane przez Prusy (wizja małych Niemiec). Czas pokazał, że ostatecznie to ta druga – pruska opcja zyskała większą przewagę oraz okazała się faktem dokonanym. Wielką i niekwestionowaną rolę w procesie jednoczenia Niemiec odegrał ówczesny kanclerz Otto von Bismarck, który niezwykle zręcznie prowadził politykę izolacji Austrii paraliżując ją sojuszami z Rosją i Włochami. W tym właśnie czasie Prusy przeprowadziły wielkie reformy, zwłaszcza militarne, dzięki którym stworzona została jedna z najlepszych armii świata. W 1863 roku sąsiadująca z Prusami Dania ograniczyła autonomię niemieckiego Szlezwiku, Holsztyna i Lauenburga, które pozostawały pod rządami duńskiego monarchy Chritiana IX. Swój zdecydowany protest złożyły wtedy Prusy i Austria, które w 1864 roku zainterweniowały zbrojnie. Tak wybuchła zupełnie dziś zapomniana i nieznana tzw. wojna duńska. Po krótkich walkach i szybkim zwycięstwie koalicji prusko-austriackiej, dokonano podziału zajętego obszaru. W ten sposób Lauenbug i Szlezwik trafiły pod kontrole Prus, natomiast Holsztyn pod zwierzchność Austrii. Wspólna wojna z Danią nie ostudziła gorących, daleko idących pruskich zapędów, przez co konflikt pomiędzy niedawnymi sojusznikami był jedynie kwestią czasu. Międzynarodowy układ sił tuż przed samą konfrontacją był bardzo korzystny dla Królestwa Prus. Zawarty bowiem został sojusz z Włochami, przychylną postawę prezentowała Rosja, a zupełną bierność Francja. Wojna prusko-austriacka wybuchła w 1866 roku. Doskonale zorganizowane i świetnie wyposażone wojska pruskie w szybkim czasie uzyskały ogromną przewagę nad siłami sprzymierzonych państw niemieckich i Austrii. Ta ostatnia odniosła jedynie sukcesy na froncie południowym w walce z Włochami. Decydujące starcie miało jednak miejsce na terenie Czech, gdzie 3 lipca 1866 roku w wielkiej bitwie pod Sadową (Königgrätz), Austriacy ponieśli dotkliwą klęskę. Pokój podpisano ostatecznie w sierpniu 1866 roku w Pradze. W myśl zawartego układu Cesarstwo Austriackie musiało przekazać Włochom Wenecję, a Prusom Holsztyn. Do Prus włączono ponadto Hanower, Hesję, Nassau i Frankfurt. Rozwiązaniu uległ Związek Niemiecki, a państwa południowoniemieckie zawarły z Prusami przymierze militarne, oddając królowi pruskiemu zwierzchność nad wszystkimi siłami zbrojnymi. 18 sierpnia 1866 roku, łącznie 22 państwa północnoniemieckie zostały skonfederowane w powołanym Związku Północnoniemieckim. Rok później w lipcu 1867 roku utworzono Unię Celną i Parlament Związku Celnego.
Czytaj więcej: Wojny Pruskie z XIX wieku, cz.1: Ginące ślady